player
LIV
Liverpool
Premier League
31.10.2020
18:30
WHU
West Ham United
 
Osób online 218

Tak, angielski futbol potrzebuje liderów

Artykuł z cyklu Artykuły


Ale nie interesownych karierowiczów pokroju Joela Glazera i Johna W Henry'ego.

Tak, Joelu Glazerze, widziałem to. Widziałem Twoją pogardę dla angielskich fanów. Byłem przy głównym wejściu na JJB Stadium w Wigan 11 maja 2008 roku. Rozmawiałem z fanami Manchesteru United na 80 minut przed pierwszym gwizdkiem. To byli szczerzy ludzie, których życie obraca się wokół tego wielkiego klubu, którym masz przywilej władać. To były osoby, które w pełni oddały się temu wspaniałemu sportowi i ich ukochanemu klubowi. A Ty przemknąłeś obok, z pogardliwym uśmieszkiem.

Tak, Joel, widziałem Cię, i Twoją żądzę władania angielską piłką. Widziałem jak Twoi ochroniarze odpychają fanów United, fanów Twojej drużyny. Widziałem Twoje spojrzenie, poczucie wyższości. Widziałem, że nie masz pojęcia o angielskiej piłce, o naszej pasji, o jej wadach, o chwalebnych chwilach. Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Widziałem też, że nie rozumiesz odpowiedzialności, jaką niesie posiadanie klubu pokroju Manchesteru United. To ogromny zaszczyt i szansa na zostanie liderem nie tylko w klubie, ale liderem całego sportu. Nie zasługujesz na bycie w towarzystwie Sir Alexa Fergusona czy Sir Bobby'ego Charltona - legend, które bezinteresownie oddały się temu klubowi i sportowi.

Wiemy o co Ci chodzi, Joel. Twój cel jest prosty - garść dolarów. W porządku. To Twój zawód, zrobienie ze sportu biznesu, wygenerowanie dochodów. Niestety, nie masz żadnego emocjonalnego związku z United. Zależy Ci na NFL i dolarach.

Posłuchaj mnie - nie chcemy Joela Glazera u władzy w angielskiej piłce. Fani, rząd, kluby - oni nie chcą, by członek rodziny, która wyprowadziła z Manchesteru United prawie miliard funtów, decydował o losach innych klubów, o tym ile pieniędzy powinny one dostać z praw za transmisję. Nie chcemy żebyś podcinał skrzydła tym, którzy chcą walczyć z "wielką szóstką" swoim haniebnym "Projektem Szeroka Perspektywa.

Witamy w angielskiej piłce. Chcesz tu wprowadzić "związki"? Nie ma na to szans. Będziemy walczyć z Twoją kliką. Nie chcemy by Joel Glazer, lub John W Henry w Liverpoolu, decydowali o zmniejszeniu intensywnej, konkurencyjnej Premier League o dwa zespoły; o trwałym zmniejszeniu historycznej, pełnej pasji EFL o dwa kolejne.

Kim są liderzy? Na pewno Ty nim nie jesteś.

- Fakt, że dwa z największych klubów wychodzą z inicjatywą w tak trudnych czasach, to coś fantastycznego - powiedział Rick Parry, prezydent EFL.

Parry ma rację, nasz sport potrzebuje liderów. Ale nie komercyjnych karierowiczów ukrywających się za altruizmem, takich jak Glazer czy Henry.

Gdzie podziali się prawdziwi liderzy w świecie piłki? Mężczyźni i kobiety, którzy interesy sportu przekładali ponad swoje własne? Ludzie, którzy nie byli omamieni władzą, własnym ego, a także stanem konta? Gdzie są ludzie tacy jak David Dein czy David Sheepshanks? Gdzie są właściciele i zarządcy, którym zależało?

Richard Scudamore kontrolował wybryki właścicieli 20 klubów Premier League, czego nie potrafi Richard Masters. Adam Cozier był liderem FA, zbyt silnym dla wewnętrznej polityki. Ian Watmore odszedł z FA sfurstrowany wewnętrznymi gierkami. Angielski futbol jest pełny wyrachowania. Gordon Taylor z PFA kocha ten sport i jest w tym szczery, ale niestety nie potrafi być liderem.

Mam więc wiadomość do Glazera i Henry'ego, którzy chcą przejąć władzę w angielskiej piłce. Okażcie trochę pokory i szacunki dla tego sportu, proszę. Dla tego kraju żyjącego piłką nożną, dla kraju który wychował ten sport i zaszczepił go w milionach ludzi, dzięki czemu możecie osiągać swoje zyski.

Proszę, weźcie sobie do serca, że fortuna - w piłce i w finansach - kołem się toczy. Wyjątkowy status? Za kogo się macie. Spójrzcie na swoją historię. "Wielka szóstka?" Spurs zdobyli ostatni tytuł przed Leicester i Leeds. Villa wygrała Puchar Europy więcej razy niż City, Arsenal i Spurs. Nie jest to plama na historii tych wspaniałych klubów, ale po prostu patrzmy na... szerszą perspektywę.

Joelu i Johnie, nie możecie zaoferować angielskiej piłce tego, czego potrzebuje. Nie reprezentujecie finansowej uczciwości ani poczucia wspólnoty. To są wartości, które istnieją w piłce. Wierzę, że Mark i Nicola Palios w Tranmere Rovers i Steve Lansdown z Bristol City sprawowaliby pieczę nad EFL lepiej niż Parry. Carol Shanahan z Port Vale byłaby lepszym reprezentantem i liderem EFL niż Parry. Ona troszczy się o swój klub i swoją wspólnotę, a także prowadzi ogromnie dochodowy biznes.

Ufam, że Matthew Benham z Brentford byłby lepszy niż Parry, który chce sprzedać duszę piłki nożnej za 3.5 miliona od klubu. Zaufałbym Tony'emu Bloomowi z Brighton, że uczciwie rozdysponuje środki bez krzywdzenia nikogo. Wierzę, że Clive Nates z Lincoln City, Andy Holt z Accrington Stanley i Simon Sadler z Blackpool są bardziej na czasie z uwagami fanów i bilansami finansowymi niż Parry.

Zaufałbym Aiyawattowi Srivaddhanaprabha, właścicielowi Leicester, i jego dyrektorowi - Susan Whelan - że lepiej władali by Premier League niż Glazer i Henry. Zaufałbym Nassefowi Sawirisowi i Wesowi Edensowi w Villi bardziej niż Glazerowi i Henry'emu - oni wiedzą co to marzenia, staranne inwestycje i walka z elitą; wywarzanie drzwi, które Glazer i Henry chcą zamknąć.

Ufam, że Andrea Radrizzani w Leeds wynegocjowałby lepsze umowy do praw telewizyjnych niż Glazer i Henry, sprawiedliwie dzieląc przychody i doceniając ducha rywalizacji. Wierzę, że Steve Parish z Crystal Palace zrobiłby to co należy w kluczowych momentach, mając na uwadze szerszą perspektywę.

Wolałbym powierzyć nasz sport narodowy Delii Smith i Michaelowi Wynnowi-Jonesowi. Nie są w Norwich City dla przychodów, wręcz przeciwnie - to ich kosztowało. I jakże EFL tęskni za światłym umysłem i dobrym sercem Deana Hoyle'a, który zrezygnował z posady w Huddersfield Town. To jest człowiek z moralnym kompasem. Jego synowie pracowali w klubowym sklepie, on się rozpłakał gdy wywalczyli awans na Wembley i był na tyle przejęty biedą wśród lokalnych dzieci, że założył "kluby śniadaniowe" by karmić tych najbardziej potrzebujących.

Więc Parry ma rację - angielska piłka potrzebuje resetu, ale nie takiego jaki ma na myśli. Nie w wykonaniu Glazera i Henry'ego. Potrzebujemy liderów, którzy troszczą się interesem wszystkich, ale jednocześnie mają finansowe zdolności by zrobić z tego sportu profitowy biznes. Jak powiedział Parry, od lat szliśmy w kierunku przepaści, a teraz niepewnie nad nią balansujemy.

Prawdziwi liderzy, ci mający na uwadze szerszą perspektywę, zahamowali by te absurdalne pensje i uzależnili je od sukcesów. Prawdziwi liderzy walczyli by z niedorzecznym, ekstrawaganckim i głęboko zakorzenionym systemem bonusów dla agentów.

To nie jest apel o powrót do przeszłości, o przywrócenie żelaznej ręki sekretarzy EFL takich jak Alan Hardaker, który ochraniał konwoje w Królewskiej Marynarce Wojennej, który grał dla Hull City, który walczył za ten sport.

To jest apel o wykorzystanie światłych umysłów w naszej społeczności, takich jak Shenahan, Whelan czy Państwo Palios, i praca ramię w ramię dla dobra całej angielskiej piłki. To jest apel o prawdzie przywództwo, nie chciwość Joela Glazera. Wiemy co chcesz zrobić, Joel.

Czas wpuścić kibiców

Wydaje mi się trochę hipokryzyjne, a trochę histeryczne, że w szalonym roku 2020 wspaniały Arsène Wenger może przemówić do audiencji w teatrze West End w Londynie, ale wszyscy oddani fani Arsenalu, którzy przestrzegają zasad izolacji, nie mogą zasiąść na miejscach, za które słono zapłacili.

Wydarzenia z udziałem publiczności? W Palladium, tak. Na Emirates? Nie. A jaka jest różnica?

Oczywiście poza tym, że dom Arsenalu jest na zewnątrz - zdrowszy i świetnie zorganizowany, co może potwierdzić każdy, kto był za jego zamkniętymi drzwiami. Nawet toalety są odpowiednio rozdzielone.

Ktoś w rządzie robi sobie przysłowiowe jaja. Wpuśćcie kibiców.

Henry Winter



Autor: TPK
Data publikacji: 14.10.2020