SUN
Sunderland
Premier League
11.02.2026
21:15
LIV
Liverpool
 
Osób online 1108

Wywiad z fanem Sunderlandu


Liverpool staje przed fizycznym pojedynkiem o przełamanie drużyny, która w tym sezonie nie przegrała na swoim terenie.

Virgil van Dijk i jego zespół stanie przed niezwykle wymagającym, fizycznym wyzwaniem, gdy Liverpool uda się na Stadium of Light na wyjazdowe spotkanie z Sunderlandem. Zespół Regisa Le Brisa pozostaje bowiem jedyną drużyną w Premier League, która wciąż nie zaznała porażki na własnym stadionie.

The Reds wybierają się na Stadium of Light na środowy, ligowy pojedynek, mając świadomość, że każda kolejna strata punktów może poważnie zaszkodzić ich aspiracjom w walce o kwalifikację do Ligi Mistrzów.

Wspomniany rekord domowych spotkań Sunderlandu dobitnie podkreśla, jak trudne zadanie czeka Liverpool, który po porażce z Manchesterem City musi odpowiedzieć występem na najwyższym poziomie.

Przed tym meczem porozmawialiśmy z Grahamem Falkiem z WTF Sunderland Podcast (@WTFSunlunPod), by zapowiedzieć ważny wieczór dla obu drużyn.

Jak oceniłbyś sezon Sunderlandu w skali od 1 do 10?

Czy mogę powiedzieć dziewięć? Ten sezon przerósł moje oczekiwania i okazał się znacznie lepszy, niż realnie zakładałem.

W zeszłym roku często mówiłem, że awans byłby czymś wspaniałym, ale jednocześnie budził we mnie obawy, bo nie byłem pewien, czy Premier League nie zmieniła się na tyle, że beniaminkowie nie są już w stanie realnie rywalizować.

Najnowsza historia zdawała się to potwierdzać, tymczasem dla nas to było coś niesamowitego.

Jesteśmy jedynym zespołem, który nie przegrał u siebie w lidze, a do tego urwaliśmy punkty Arsenalowi, Manchesterowi City, Liverpoolowi i Chelsea.

W zasadzie mamy już zapewnione utrzymanie – chciałbym jedynie, byśmy lepiej punktowali na wyjazdach, ale mam wrażenie, że w tym momencie czepiam się drobiazgów. A, no i odesłaliśmy tych zza miedzy z powrotem do jasnini, co zawsze cieszy.

Co było kluczem do tak imponującej kampanii?

Powodów jest wiele. Trudno wymienić je wszystkie, więc spróbuję ująć to możliwie prosto. Forma u siebie oraz atmosfera na Stadium of Light przez cały sezon były absolutnie znakomite.

Wiedzieliśmy, że każdy domowy mecz będzie dla nas kluczowy w kontekście utrzymania, dlatego od pierwszego spotkania stworzyliśmy prawdziwie gorącą atmosferę.

Im częściej odnosiliśmy sukcesy, tym lepsza stawała się atmosfera. To był ogromny czynnik naszego powodzenia.

Po drugie – może to zabrzmi banalnie – mamy bardzo kompetentnego taktycznie trenera oraz pion rekrutacyjny, który sprowadził możliwie najlepszych zawodników.

Jest takie słynne powiedzenie o tym, że piłka nożna to prosta gra, tylko uprawiana przez idiotów?

Dobrze dokonaliśmy transferów, zbudowaliśmy atmosferę i wiarę we własne możliwości, a do tego mamy niezwykle spokojnego, opanowanego menedżera w osobie Regisa Le Brisa, który nie pozwala nam popadać ani w euforię, ani w przygnębienie.

Którzy trzej piłkarze zrobili na tobie największe wrażenie, a kto zawiódł?

To pewnie nikogo nie zaskoczy, ale Granit Xhaka. Doświadczenie, przywództwo, jakość i boiskowa inteligencja – on ma wszystko.

To najlepszy pomocnik, jakiego widziałem w Sunderlandzie w moim życiu. Poza nim Enzo Le Fée z tygodnia na tydzień prezentuje się coraz lepiej.

Niektórzy niesłusznie twierdzili, że miał problemy w Championship, nie biorąc pod uwagę, że w Romie praktycznie nie grał, na początku po przyjściu był ustawiany na innej pozycji, a następnie doznał urazu mięśnia dwugłowego uda.

Wrócił tuż przed barażami i miał udział niemal przy każdej bramce, która dała nam awans.

Gdy latem podpisał kontrakt definitywny, byłem zachwycony, a jego siedem punktów w klasyfikacji goli i asyst ze środka pola to znakomity wynik.

Trudno wskazać trzeciego zawodnika – niemal wszyscy nowi piłkarze się sprawdzili – ale postawię na Dana Ballarda.

Bez większych problemów odnalazł się w Premier League, strzelił kilka niezwykle ważnych goli obrońcy i po prostu jest potworem w defensywie.

To współczesna legenda Sunderlandu i kocham go całym sercem.

Niewielu zawiodło, ale dwóch letnich nabytków nie spełniło w pełni oczekiwań i odeszło na wypożyczenie. Simon Adringa był transferem, który bardzo mnie ekscytował, lecz nie „zaskoczyło” i trafił na wypożyczenie do Monaco.

Wydaje się świetnym chłopakiem, a czasem po prostu coś nie działa – życzę mu wszystkiego najlepszego.

Jaki jest teraz realistyczny cel na ten sezon?

Szczerze uważam, że jesteśmy drużyną z pierwszej dziesiątki ligi, ale musimy poprawić grę na wyjazdach. Nie wygraliśmy poza domem od października i zdobyliśmy zaledwie sześć bramek na obcych stadionach.

Dobić do 40 punktów, poprawić formę wyjazdową, utrzymać świetne występy u siebie – i dlaczego nie powalczyć o miejsce w Lidze Konferencji?

Jak oceniasz sezon Liverpoolu i czy zatrzymałbyś Arne Slota?

Latem nie widziałem innego faworyta do mistrzostwa niż wy, a ówczesne transfery uważałem za znakomite. Tymczasem wasze występy były rozczarowujące.

Jest jednak jedno „ale”. Byłem w Nowym Jorku, gdy obudziłem się i dotarła do mnie tragiczna wiadomość o śmierci Diogo Joty – bardzo mnie to dotknęło.

Miałem szczęście przeprowadzić z nim trzyminutowy wywiad zaledwie kilka miesięcy wcześniej, w ramach mojej pracy, gdy grał w barwach Portugalii na Hampden Park.

To była ogromna strata dla futbolu – zarówno sportowo, jak i po ludzku.

Skoro mną to tak wstrząsnęło, aż boję się myśleć, jak bardzo wpłynęło to na waszych piłkarzy, jego kolegów z drużyny i całą szatnię.

Wyjście na boisko i rywalizacja po czymś tak bolesnym wymaga ogromnej siły, dlatego byłoby nieludzkie zakładać, że takie wydarzenie nie ma wpływu na dyspozycję zespołu.

Zawodnicy sprowadzeni latem są oczywiście nieco „nowi” dla zespołu i każdy z nich spotkał się z pewną falą krytyki za swoje występy.

Do tego dochodzi jeszcze zamieszanie wokół Mohameda Salaha, które zawsze dzieli kibiców ze względu na jego legendarny status w Liverpoolu.

Jeśli chodzi o Arne Slota – ja bym go zostawił. To znakomity trener.

Nie jest Jürgenem Kloppem i zawsze będzie z nim porównywany, co stanowi trudne brzemię. Jeżeli jednak zdołacie złapać dobrą serię i dalej rozwijać kadrę – widać już postęp w grze Floriana Wirtza – ten sezon można potraktować jako przejściowy i w kolejnych latach realnie rzucić wyzwanie Arsenalowi.

Jakie są twoje najlepsze i najgorsze wspomnienia z meczów przeciwko Liverpoolowi?

Moje ulubione wspomnienie jest dość nietypowe. Nie pamiętam sezonu, ale był to mecz w środku tygodnia, który przegraliśmy 0:2 – gole strzelili Yossi Benayoun i David Ngog.

Dotarłem na Anfield i, co dziwne, siedziałem obok tego samego gościa, z którym do dziś dzielę miejsce karnetowe na Stadium of Light. Był kompletnie pijany.

Kenwyne Jones zmarnował sytuację sam na sam, a on dosłownie stracił głowę, po czym… zasnął aż do przerwy.

W przerwie Pepe Reina wyszedł i bił brawo kibicom. Ten facet nagle się zerwał i krzyknął: „Ej, Reina, twoja żona ma grzybicę stóp!”.

Reina spojrzał kompletnie zdezorientowany, odkładając ręcznik, cały sektor gości patrzył na niego w osłupieniu, a on po prostu usiadł i cicho mruknął: „No cóż, faktycznie”.

Wybitne!

Najgorsze wspomnienie również wiąże się z alkoholem. Jako głupi 24-latek poszedłem w ostrą imprezę dzień wcześniej i zapomniałem, że o 9:00 muszę być gotowy na wyjazd na Anfield.

Zremisowaliśmy 2:2, a Darren Bent strzelił dwa gole. To były czasy, gdy piwo kosztowało 3 funty, ale kartą nie można było płacić za zakupy poniżej 5 funtów.

Skończyło się na siedmiu Kopparbergach i dwóch shotach sambuki. Wyobrażasz sobie, jak się czułem?

Wujek odebrał mnie o 9:00 rano, a ja byłem tak skacowany, że całą drogę do domu trząsłem się z zimna i wymiotowałem. To zniechęciło mnie do sambuki do końca życia.

Oczywiście pamiętny jest też epizod z piłką plażową. Gol padł po naszej stronie boiska i początkowo myślałem, że to rykoszet.

Twitter raczkował i szybko rozeszła się wieść, że była to piłka plażowa z sektora gości. Dla nas – bardzo zabawne.

Gdzie twoim zdaniem rozstrzygną się kluczowe pojedynki w środę?

Bardzo ciekawi mnie starcie Virgila van Dijka z Brianem Brobbeyem. To dwaj potężni, fizyczni atleci, którzy z pewnością stoczą ze sobą prawdziwą bitwę.

Na koniec – twój typ?

Trzeba być optymistą, prawda?

Stawiam na remis. Powiem 1:1, a bramkę dla nas zdobędzie Trai Hume.
Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (1)

Flymf 10.02.2026 10:00 #
"Czy the Reds jako pierwsi zdobędą twierdzę Sunderlandu?" Lol, chyba w csie

Pozostałe aktualności

Co się dzieje z Mac Allisterem? (0)
10.02.2026 11:37, Klika1892, The Athletic
Skróty meczów U-18 i U-21 (0)
10.02.2026 11:15, Piotrek, liverpoolfc.com
Liverpool w starciu z City był naiwny (0)
10.02.2026 09:48, Redbeatle, The Athletic
Wywiad z fanem Sunderlandu (1)
10.02.2026 09:43, A_Sieruga, thisisanfield.com
Rooney: VAR nie zawsze jest dobry (2)
09.02.2026 21:32, Gall1892, liverpool.com
Jeremy Jacquet może potrzebować operacji (7)
09.02.2026 21:17, MaksKon, Liverpool Echo
Gravenberch: Daliśmy z siebie wszystko (8)
09.02.2026 12:38, ManiacomLFC, liverpoolfc.com