Konferencja prasowa po meczu z Mewami
Liverpool musiał uznać wyższość rywala na Amex Stadium w sobotnie popołudnie. Dublet Danny'ego Welbecka zapewnił zwycięstwo gospodarzom z Brighton & Hove Albion, a trafienie Milosa Kerkeza było jedynie chwilową odpowiedzią The Reds.
Po spotkaniu głos zabrał menedżer Liverpoolu, Arne Slot. Poniżej pełny zapis jego konferencji prasowej.
Co poszło nie tak?
– Problemy zaczęły się jeszcze przed meczem i to scenariusz, który powtarzał się u nas w tym sezonie. Po bardzo dobrym występie wydaje się, że możemy wejść na jeszcze wyższy poziom, a nagle wypadają nam kluczowi zawodnicy. Mohamed Salah jest kontuzjowany, Alisson Becker również, a po dwóch minutach tracimy Hugo Ekitike. To zdarzało się już wielokrotnie w tym sezonie.
– Kolejna rzecz, która często miała miejsce, to fakt, że pierwsza okazja rywala od razu kończy się golem. Trzeba jednak przyznać, że Brighton zasłużyło na zwycięstwo. Pierwsza połowa była wyrównana, natomiast po przerwie byli wyraźnie lepsi i zasłużenie wygrali.
O urazach Alissona i Ekitike
– Alisson na pewno nie zagra w trakcie przerwy reprezentacyjnej, a później zobaczymy. Jeśli chodzi o Hugo, myślę, że mógłby zagrać już jutro, gdyby było to konieczne. To tzw. "martwa noga".
– Spodziewaliśmy się, że Brighton narzuci intensywność, szczególnie mając świadomość, że mieliśmy tylko 62 godziny odpoczynku. Weszli w mecz bardzo agresywnie w pojedynkach — wszystko było w granicach przepisów, ale niestety doszło do zderzenia, po którym Hugo musiał opuścić boisko. To duży problem, zwłaszcza po zaledwie dwóch minutach.
– Przez cały sezon radzimy sobie bez jednego z najlepszych napastników ligi ostatnich lat, Alexandra Isaka. Teraz dochodzi brak jednego z najskuteczniejszych strzelców ostatnich lat, czyli Salaha, a także Ekitike, który miał w tym sezonie spory wpływ na naszą grę.
– W takich sytuacjach trzeba szukać rozwiązań i ustawiać zawodników na pozycjach, które nie zawsze są dla nich naturalne. W pierwszej połowie robiliśmy to całkiem dobrze, ale z czasem Brighton przejmowało inicjatywę. W drugiej połowie byli bliżej zdobycia gola na 3:1 niż my wyrównania.
O braku kreatywności
– Mam swoje zdanie na ten temat, ale nie zamierzam mówić o tym publicznie. Cokolwiek powiem, zostanie odebrane jako szukanie wymówek, a tego nie chcę robić. Trzeba oddać Brighton, że było lepsze i stworzyło więcej sytuacji. Dobrze dla ich trenera, że mógł wprowadzić Kaoru Mitomę — ponownie zrobił różnicę.
O reakcji zespołu na nierówne wyniki
– To nie jest łatwe, choć w tygodniu odnieśliśmy wysokie zwycięstwo nad Galatasaray. Nie można jednak porównywać tego meczu do innych spotkań wyjazdowych. Brighton to bardzo trudny teren dla każdego zespołu, nie tylko dla nas, szczególnie gdy brakuje tak wielu kluczowych zawodników.
– Musieliśmy reagować w trakcie meczu, dokonywać zmian i ustawiać piłkarzy na nieoczywistych pozycjach, również w defensywie. Patrząc jednak na tabelę, ta porażka boli — i powinna boleć.
– Główny problem polega jednak na tym, że znaleźliśmy się w tej sytuacji przez stracone punkty tydzień temu na wyjeździe z Wolverhampton Wanderers — po rykoszecie w doliczonym czasie gry. Właściwie nie był to typowy tydzień, bo graliśmy w niedzielę, potem w środę i znów w sobotę. W przeciwieństwie do innych zespołów występujących w Lidze Mistrzów, które grają w niedzielę, my musieliśmy wyjść na boisko już w sobotnim, wczesnym terminie. Gol stracony w 90. minucie w meczu z Tottenham Hotspur to — moim zdaniem — jeszcze większy problem niż porażka z Brighton & Hove Albion.
O 10 porażkach w sezonie ligowym
– To mówi kilka rzeczy. Przede wszystkim pokazuje, jak znakomite zespoły miał Liverpool w ciągu ostatnich 10 lat. I jak świetnego miał menedżera.
– Mógłbym wymienić wiele powodów, dla których przegraliśmy 10 meczów w tym sezonie. Jeden z nich już padł — gole tracone w końcówkach. Dzisiejsze spotkanie jest z kolei dobrym podsumowaniem naszych problemów kadrowych. Gra bez trzech czołowych strzelców nigdy nie pomaga żadnej drużynie.
– Dochodzi do tego sytuacja na prawej obronie… ale to nie moja rola, by szukać wymówek — moim zadaniem jest znajdowanie rozwiązań. I uważam, że dziś przez pierwsze 45 minut nie wyglądało to źle. Graliśmy jak równy z równym — oni mieli swoje momenty, my również. Po przerwie byli jednak lepsi.
O braku zrozumienia dla sytuacji kadrowej
– Rozumiem brak współczucia — naprawdę. W Anglii mało kto jest przyzwyczajony do tego, że są kluby, które również sprzedają zawodników. Zwykle mówi się o wydanych 450 milionach funtów, tak jak w naszym przypadku, ale to oznacza dodanie tej kwoty do już bardzo mocnego zespołu.
– Tymczasem nasz klub funkcjonuje w innym modelu. I rozumiem, że nie wszyscy chcą to dostrzec — kibice innych drużyn czy niektórzy eksperci nie będą przecież podkreślać, że sprzedaliśmy piłkarzy za 300 milionów.
– Jeśli zawodnik kupiony za 150 milionów jest niedostępny, to już jest problem. Jeśli Giovanni Leoni przez kontuzję nie zagrał ani razu — to kolejny. W tym momencie realnie schodzimy poniżej poziomu, który sami oddaliśmy transferami.
– Jeremie Frimpong dopiero niedawno zaczął być regularnie dostępny, a Giorgi Mamardashvili, sprowadzony jako drugi bramkarz, był jednym z elementów tych wydatków. Jeśli wygrywasz ligę i wydajesz 150, a nie 450 milionów, naturalne jest, że oczekiwania są ogromne — ze strony mediów, ekspertów, kibiców i mojej.
– W klubie patrzymy jednak szerzej — na wyzwania, z jakimi mierzyliśmy się w tym sezonie. To pozwala bardziej realistycznie ocenić, dlaczego ten sezon wygląda tak, a nie inaczej. Ale to wciąż za mało — niezależnie od okoliczności.
O przerwie reprezentacyjnej
– To przerwa dla mnie, może dla was, ale nie dla zawodników. Dziś po raz pierwszy zobaczyłem informację, że selekcjoner Anglii, Thomas Tuchel, pozwolił części piłkarzy dołączyć później do zgrupowania — głównie tym, którzy grali w Lidze Mistrzów i mają za sobą bardzo intensywny sezon.
– Niestety dla nas to jedyny przypadek — w innych reprezentacjach nasi zawodnicy prawdopodobnie znów zagrają po dwa mecze. Mam wrażenie — choć jeszcze to sprawdzimy — że wielu naszych piłkarzy znajduje się w czołówce pod względem liczby rozegranych minut. Często musiałem stawiać na tych samych zawodników, ze względu na model funkcjonowania klubu i problemy kadrowe. Nie mamy bardzo szerokiej kadry.
– Mimo to ci sami piłkarze pokazali dziś charakter. Wielu z nich grało w środę, a mimo to było w stanie rywalizować do końca. Może nie byli już tak świeży, ale nie odpuszczali — a to będzie kluczowe w końcówce sezonu.
O zachowaniu Milosa Kerkeza przy golu
– Być może to przewidział, ale nie było to coś, co mu sugerowałem. Może po trzech latach gry w Premier League po prostu potrafił to odczytać.
– Myślę, że mierzyliśmy się z zespołem, który chce grać w piłkę — budować akcje od tyłu, spokojnie operować piłką i nie wybijać jej bez potrzeby. To drużyna, którą dobrze się ogląda.
– Pomijając wynik, podobało mi się to, jak oba zespoły rywalizowały — uczciwie, z nastawieniem na grę w piłkę. Czasami dobrze jest być częścią takiego spotkania.

Komentarze (27)
I serio - to naprawdę nie chodzi głównie o wyniki, można przegrać 10 meczów, albo i 12, ale umiejętnościami, a nie brakiem zaangażowania i koncentracji, a ten team przegrywa, bo tych czynników przez ostatni rok po prostu nie ma.
Za Slota zaraz się skończy LM, FA Cup i w lidze walka o miejsce w Lidze Europy albo Konferencji.
To było za Jurgena.
W tym sezonie nie da się oglądać meczy Liverpoolu.
Cudem zdobyte 15pkt w 5 pierwszych kolejkach.
Gdyby nie to, to gdzie byśmy teraz byli w tabeli?
Wiem, że są porażki i one są wkalkulowane w tej dyscyplinie. Ale można przegrać po walce, a nie mieć wywalone na wszystko.
Widać, że coś jest na linii Slot - zawodnicy. Dlaczego go nie wywalą i nie dograją do końca sezonu ze Stivim G.?
Czy brak 5 podstawowych zawodników i 2 z rotacji (Salah, Ali, Bradley, Isak, Ekitike + Endo i Leoni) daje pole do manewrów? Nie, więc i ten Gakpo musiał znowu być albo na skrzydle albo na ataku. Chiesa jest dobry na 10-15 minut. Na więcej zwyczajnie nie ma sił, co pokazały jego występy od początku np. z Wolves.
Czy Brighton zagrało dzisiaj niesamowity mecz? Nie, nasi byli w **uj gorsi od samych siebie sprzed 3 dni i to jest stale powtarzający się schemat. Fantastyczny mecz z Realem i oklep od City, Forest po 0-3. Było rozbicie Eintrachtu i następnie porażka z Brentfordem. Teraz też - żałosny występ ze Spurs, świetny z Galatą i tylko 4-0, dzisiaj znowu na pół gwizdka
Zmiana trenera jest nieunikniona, ale to zespół sam sobie ustala priorytety i gra jak chce, kiedy chce i to dosłownie. Oczywiście można gadać w kółko, że to wszystko wina Slota, ale piłkarze też mają spory w tym udział i nie będę ich usprawiedliwiać i gadać, że są cacy
Co do składu to na pewno nie jest na mistrzostwo, ale top3 w obecnej premier league jest luzno do wyciągnięcia.