Robbo: Liverpool znaczy dla mnie wszystko
Andy Robertson powiedział w dzisiejszym wywiadzie, że Liverpool jest klubem, który znaczy dla niego wszystko.
Klub poinformował, że Robbo nie przedłuży swojej umowy i opuści Anfield z końcem sezonu 2025/2026.
Lewy obrońca rozegrał niemalże 400 meczów dla the Reds od momentu transferu z Hull City latem 2017 roku.
W swojej bogatej kolekcji trofeów 32-latek posiada m.in 2 triumfy w Premier League, wygraną w Lidze Mistrzów, Superpucharze Europy, Klubowych Mistrzostwach Świata, a także krajowe puchary.
- Prawdę powiedziawszy czuję się lepiej w tym momencie, gdy wszystko wyszło na światło dzienne - powiedział Robertson.
- Wiem, że w ostatnich miesiącach, czy tygodniach, bliskie mi osoby, które trenowały ze mną każdego dnia, na dobrą sprawę nie wiedziały nic o mojej przyszłości, podobnie jak kibice. Im bliżej końca sezonu, pytania się nasilały, to całkowicie normalne - kontynuował reprezentant Szkocji.
- Zawsze powtarzałem, że fani są najważniejszą częścią Liverpoolu. Sądzę, że nadszedł odpowiedni moment, aby powiedzieć im co się dzieję. Fakty są takie, że z końcem sezonu opuszczę klub.
- Myślę, że warto to w końcu z siebie wydusić, by móc w pełni skoncentrować się na występach w kluczowej fazie rozgrywek. Sądzę, że na emocjonalne pożegnanie z fanami przyjdzie jeszcze czas bliżej końca sezonu. Nie sądzę bym był w tym momencie na to gotowy.
- Uważam, że nigdy nie ma odpowiedniego momentu na opuszczenie Liverpoolu. To była bardzo ważna część mojego życia, dla mnie i mojej rodziny przez ostatnie 9 lat. Tak wygląda futbol. Zawodnicy odchodzą, inni przychodzą, a niezmienni pozostają kibice i rzecz jasna klub. Spędziłem tutaj niesamowite 9 lat.
- Miałem okazję odejścia już zeszłego lata, ale tego nie zrobiłem, gdyż opuszczenie Liverpoolu nie jest łatwą decyzją. Czułem, że mam tutaj jeszcze coś do zrobienia - kontynuował Robertson.
- Futbol nieustannie się zmienia. Mam świadomość, że moja kariera w Liverpoolu zbliża się wielkimi krokami do końca. Jestem gotów by uczynić kolejny krok w swojej pilkarskiej drodze. Zawsze będę wracał wspomnieniami do niesamowitych momentów, których doświadczyłem w czerwonej koszulce. Włożyłem całą sercę i duszę w grę dla Liverpoolu na przestrzeni tych lat i nie żałuję absolutnie niczego.
- Zdecydowanie dojrzałem jako piłkarz i człowiek. Liverpool zawsze będzie znaczył dla mnie wszystko. Kibice będą nieodłącznie w moim sercu. To była bez dwóch zdań fantastyczna podróż.
- Od pierwszych minut, gdy tylko dołączyłem do Liverpoolu wiedziałem, że pragnę odnieść tu sukcesy. Chciałem, by klub wrócił na należne sobie miejsce w futbolowej hierarchii na Wyspach. Myślę, że w sporej części nam się to udało.
- Jestem dumny, że mogłem być częścią kapitalnej drużyny, którą udało się tutaj zbudować. Liverpool jest dla mnie wszystkim, podobnie jak fani. Zawsze czułem ich ogromne wsparcie. Na zawsze będę pamiętał swój debiut przeciwko Crystal Palace. Sprowadzono mnie jako gościa bez wielkiego nazwiska, z Hull City za jedyne 8 milionów funtów. Zaliczyłem debiut, a the Kop od razu skandowało 'Andy Robertson'. Nie mogłem wówczas uwierzyć, co słyszę! Później przez kolejne 3 miesiące praktycznie nie grałem, zapytajcie Jürgena dlaczego!

- Potem, gdy już ugruntowałem swoją pozycję w składzie, po prostu dawałem z siebie wszystko, by fani byli dumni ze swojego lewego obrońcy. Byli dla mnie fantastyczni, zawsze czułem ich ogromne wsparcie i sympatię. Nie mógłbym sobie wymarzyć lepszych kibiców. Nie mógłbym prosić o lepszy sztab w Kirkby, który od zawsze wspierał mnie na każdym kroku. Będę wspominał te 9 lat z niesamowitym uśmiechem na twarzy.
- Coraz częściej się wzruszam, gdy analizuję to wszystko. Oczywiście jeszcze nie czas, ale pożegnanie będzie dla mnie na pewno bardzo trudnym momentem. Mogę wam zagwarantować, że aż do ostatniego dnia w AXA, będę zawsze dawał z siebie absolutne 100 procent zaangażowania. Myślę, że takie podejście zapewniło mi sukces w Liverpoolu. Jako zawodnicy mamy obowiązek zakończyć sezon, najlepiej, jak tylko potrafimy. Nie jest to kampania, której pragnęliśmy na początku rozgrywek, ale wciąż mamy o co grać. Właśnie to w szczególności będzie mnie napędząć w najbliższych tygodniach.
- Wiem, że moja podróż, niesamowita podróż zbliża się do mety, lecz z pewnością nie odpuszę, nie zaciągnę hamulca.
- Klub, kibice, ludzie związani z klubem - znaczycie dla mnie wszystko. Jestem winny klubowi jeszcze kilka dobrych występów. Robiłem to przez ostatnie 9 lat i jestem naprawdę dumny.
- Myślę, że to nie moment na jakieś emocjonalne wystąpienie, czy łzy przed kamerą - mówił podczas wywiadu Robbo.

- Jestem maksymalnie skoncentrowany, byśmy jak najlepiej zakończyli ten sezon. Chcę pomóc chłopakom i dać fanom jeszcze kilka fajnych momentów. Taki jest mój cel i liczę na to, iż uda się go zrealizować.
- Może po ostatniej kolejce sezonu przyjdzie czas na łzy przed kamerami - podsumował Andy.

Komentarze (2)
Nigdy nie zapomnę jego pressingu na zawodnikach Manchesteru City na Anfield, gdy wystartował agresywnie z lewego sektora boiska, a skończył praktycznie na Edersonie i bodajże lewym obrońcy Obywateli. Mój ulubiony moment z Robertsonem, to chyba gol głową w mistrzowskim sezonie za Kloppa na Villa Park, gdy w samej końcówce odrobiliśmy straty i wygraliśmy ten ważny mecz.
Dał nam mnóstwo nieprawdopodobnych momentów. Ależ mieliśmy bocznych obrońców. Trent i Robbo. Z przodu Salah, Mane, Firmino. Fenomenalną ekipę zbudował tutaj Klopp.
Teraz przypominamy statek widmo, który pływa po morzach i ocenach kompletnie bez celu i jakiegokolwiek sensu.
Dzięki za wszystko Andy! Dla mnie absolutnie posiadasz status legendy Liverpool Football Club.