Liverpool górą w derbach Merseyside!
Liverpool po golu Virgila van Dijka w doliczonym czasie gry przypieczętował zwycięstwo 2:1 w derbach Merseyside.
Od pierwszych minut na stadionie Evertonu było gorąco, a na murawie nie brakowało emocji. Gospodarze jako pierwsi znaleźli drogę do siatki w 28. minucie, gdy Iliman Ndiaye pokonał bramkarza rywali. Radość kibiców trwała jednak krótko, po analizie VAR gol został anulowany z powodu pozycji spalonej Jake’a O’Briena.
Niespełna minutę później sytuacja diametralnie się odwróciła. Liverpool przeprowadził szybką akcję, którą celnym strzałem po ziemi wykończył Mohamed Salah, korzystając z podania Cody’ego Gakpo. Do przerwy The Reds utrzymali prowadzenie i schodzili do szatni z jednobramkową zaliczką.
Po przerwie Everton ruszył do odrabiania strat i już w 54. minucie dopiął swego. Długa piłka trafiła do Kierana Dewsbury’ego-Halla, który wygrał pojedynek z Ibrahimą Konaté. Anglik precyzyjnie dograł wzdłuż bramki, a Beto wślizgiem skierował futbolówkę do siatki, nie dając szans Giorgio Mamardashviliemu,.który nota bene nabawił się kontuzji.
W kolejnych fragmentach meczu tempo nieco spadło, a gra przeniosła się głównie do środka pola. Obie drużyny toczyły wyrównany bój, starając się przejąć inicjatywę, jednak długo brakowało klarownych sytuacji podbramkowych. Końcówka przyniosła jednak ogromne emocje. Oba zespoły do ostatnich sekund walczyły o zwycięstwo, a decydujący cios padł już w doliczonym czasie gry. W dziesiątej minucie dodatkowego czasu Liverpool wykorzystał stały fragment gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dominika Szoboszlaia najwyżej w polu karnym wyskoczył Virgil van Dijk i precyzyjnym strzałem głową zapewnił swojej drużynie zwycięstwo w derbowym starciu.
Składy:
Everton: Pickford – O'Brien, Tarkowski, Branthwaite (87' Keane), Mykolenko, Gueye, Garner, McNeil (80' George), Dewsbury-Hall, Ndiaye, Beto (73' Barry)
Liverpool: Mamardashvili (58' Woodman) – Szoboszlai, Konaté, van Dijk, Robertson (86' Kerkez), Jones, Gravenberch, Salah, Wirtz (84' Mac Allister), Gakpo (84' Frimpong), Isak (72' Ngumoha)

Komentarze (87)
#Slot out.
Do boju The Reds 💪😊🔴
Nigdy mu nie zapomnę tego faulu na VvD, za co nie dostał żadnego upomnienia, bo był spalony. Czyli na spalonym można urwać przeciwnikowi nogę bez konsekwencji.
Nie no dobra, nie myślałem tak, bez przesady...
Kolano. Znosili go z boiska. Źle to wyglądało.
Minuty przestaliśmy tworzyć sytuacje. Na szczęście Tofiki także. Isak i Wirtz mocno walczą o tytuł najsłabszego transferu w historii. Ta bramka też po głupim podaniu Mamy do nikogo, jak miał miejsce i czas.
Rządzimy w mieście ✔️
Przewaga nad rywalami w walce o LM w następnym sezonie powiększena ✔️
Piękna niedziela ✔️
Ino LFC 🔴💪😊
Chelsea i Brentford rozkładają dywan.
Już się nie mogę doczekać konferencji.
Uczucia ambiwalentne - cieszy utracie nosa Toffikom i gole współczesnych legend - symbolicznie wszystko, drugorzędnie mniej cieszy, że kolejny krok wskazuje na to, że rzeczywiście łysa pała na ławce to wizja przyszłości. Jest źle, ale nasze otoczenie robi co może, żeby poprzeczki nie dać nam zakopać.
Konate nie potrafi się ustawić, wybić głową, wrzucę na minę kolegów. Van Dijk przestał być dzikiem, zero wsparcia, zero pójścia blokiem czy wślizgiem, tylko się na wszystko przygląda, a później macha rękami. Zobaczcie jak blokował jego strzał Marquinhos, tak powinien grać stoper.
Na koniec wisienka na torcie Curtis, gram sobie sparing w derbach, wrzucę kolegę na minę, przełożę gościa na 15 metrze od bramki, co mi tam.
Ja po prostu nie wierzę jaki regres ta drużyna zrobiła, odbijają się od rywali, zero wślizgów, agresywnych doskoków, dynamiki. Fatalnie się to ogląda, całe szczęście jest wygrana i 7 punktów przewagi na 5 kolejek do końca, więc jest nadzieja, że to udźwigną