Szoboszlai spokojny o nowy kontrakt
Pomocnik Liverpoolu Dominik Szoboszlai zachowuje spokój w kwestii swojej przyszłości, mimo że rozmowy dotyczące nowego kontraktu z klubem nie posuwają się do przodu.
Reprezentant Węgier, którego obecna umowa obowiązuje jeszcze przez ponad dwa lata, wyrasta na jedną z najjaśniejszych postaci klubu w trudnym sezonie. W 48 występach we wszystkich rozgrywkach zdobył 12 bramek i dorzucił dziewięć asyst.
— Nie było póki co żadnego przełomu, więc nie mam nic nowego do powiedzenia w sprawie mojego kontraktu — przyznał po niedzielnym, wygranym 2:1 derbowym starciu z Evertonem.
— Przed nami jeszcze sporo meczów i na tym się skupiam. Jak wiecie, mój kontrakt obowiązuje do 2028 roku, więc każdego dnia i każdego tygodnia daję z siebie wszystko, a potem zobaczymy.
— Oczywiście widzę swoją przyszłość tutaj w dłuższej perspektywie, ale to już nie zależy wyłącznie ode mnie. Uwielbiam to miejsce. Uwielbiam kibiców. Moja rodzina też jest tutaj szczęśliwa.
— Jestem całkowicie spokojny. Przed nami pięć spotkań. Potem przyjdzie czas na odpoczynek — i to solidny, po zgrupowaniu reprezentacji. A dalej? Zobaczymy.
To Szoboszlai dograł z rzutu rożnego, po którym kapitan Virgil van Dijk strzałem głową zapewnił zwycięstwo w 10. minucie doliczonego czasu gry na stadionie Hill Dickinson Stadium.
Triumf pozwolił Liverpoolowi powiększyć przewagę nad zajmującą szóste miejsce Chelsea do siedmiu punktów.
— To było niesamowite uczucie — dodał Szoboszlai. — Wczoraj trenowaliśmy stałe fragmenty gry. Po prostu posłałem piłkę w pole karne i liczyłem, że Virgil albo Ibou (Ibrahima Konaté) wygrają pojedynek w powietrzu.
— Wygrać derby w taki sposób, w ostatniej sekundzie — trudno było sobie wymarzyć lepszy scenariusz. Cieszymy się z tego wyniku również ze względu na kibiców, bo wiemy, jak wiele to dla nich znaczy.
— Zwycięstwo zawsze poprawia atmosferę, ale musimy zachować chłodne głowy i dalej ciężko pracować. Walka o miejsca w Lidze Mistrzów trwa, a przed nami wymagające spotkania.
Liverpool wróci do gry w sobotę, mierząc się z Crystal Palace.
James Pearce

Komentarze (0)