LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 913

Rozmowa z Calumem Scanlonem


Na jego twarzy gości uśmiech, gdy rozmawia z liverpoolfc.com niespełna miesiąc po tym, jak pomógł Cardiff City wywalczyć awans do Championship podczas wypożyczenia do walijskiego klubu.

W barwach zespołu ze stolicy Walii zanotował zaledwie osiem występów, ale każdą minutę spędzoną na boisku doceniał wyjątkowo mocno — i miał ku temu ważne powody.

– To był prawdziwy rollercoaster — przyznaje Scanlon podczas rozmowy w jednej z sal AXA Training Centre.

Wszystko zaczęło się od debiutu w Millwall, krótko po tym, jak latem 2024 roku trafił tam na sezonowe wypożyczenie.

Młody obrońca pojawił się na murawie w końcówce spotkania, jednak uraz pleców sprawił, że kibice na The Den nie zobaczyli go ponownie aż do początku 2025 roku.

Gdy wreszcie wrócił do gry, w swoim trzecim meczu po powrocie doznał kontuzji mięśnia dwugłowego uda, która zakończyła jego sezon.

Nie przypuszczał wtedy, że na kolejny występ będzie musiał czekać niemal rok.

– Miałem mnóstwo kontuzji i wiele trudnych momentów, ale udało mi się przez to wszystko przejść — mówi 21-latek.

– Niezależnie od tego, co stawało na mojej drodze, po prostu robiłem swoje.

– Czasami piłka nożna rzuca ci takie wyzwania. Wszystko sprowadza się do tego, jak sobie z nimi poradzisz. Teraz wiem, że jestem silny psychicznie.

– Praktycznie cały ubiegły rok spędziłem na siłowni, ale to tylko jeszcze bardziej mnie napędzało. To bardzo trudne doświadczenie. Jeśli mam być szczery, bywają dni, kiedy brakuje motywacji, ale staram się zachować dyscyplinę. To właśnie ona pozwala mi iść dalej.

– Wiem, że nawet jeśli czasem brakuje motywacji, mój cel się nie zmienia. To dla mnie najważniejsze. Trzeba po prostu odliczać kolejne dni, nieważne jak długo to trwa, bo wiem, że w końcu wszystko się ułoży.

– Myślę, że te doświadczenia jeszcze bardziej rozbudziły we mnie głód gry. Chcę wyjść na boisko i pokazać wszystkim, na co mnie stać. A właściwie nie tylko wszystkim — również samemu sobie, bo wiem, jakie mam możliwości.

Do gry wrócił w połowie stycznia, gdy rozpoczął mecz drużyny Liverpoolu U-21 w sparingu z Wrexham.

Niespełna dwa tygodnie później trafił na wypożyczenie do Cardiff City, które walczyło wówczas o awans z League One.

Powrót na boisko, możliwość gry przed kibicami i ponowne uczestnictwo w rywalizacji o konkretny cel były dla niego uczuciem, którego nic nie było w stanie zastąpić.


– Czekałem na to 11 miesięcy — podkreśla Scanlon. – Ten okres był pełen przeszkód i przerw, ale samo wyjście na boisko i gra przed kibicami znów dały mi niesamowitą radość, bo właśnie tym chciałbym zajmować się co tydzień.

– Wspaniale było wrócić do seniorskiego futbolu. Myślę, że właśnie tego teraz potrzebuję. W Cardiff bardzo dużo się nauczyłem i jestem wdzięczny klubowi za danie mi tej szansy.

– Mogłem trenować i grać z naprawdę dobrymi piłkarzami w świetnym zespole, który moim zdaniem poradzi sobie bardzo dobrze w Championship. Do tego dobry trener, świetni kibice... To wszystko bardzo pomogło w moim rozwoju. Wyniosłem stamtąd wiele cennych doświadczeń i był to naprawdę wartościowy etap.

Przed Scanlonem teraz wakacyjny wyjazd z kilkoma kolegami z Liverpoolu. Po urlopie wróci do pracy wypoczęty i pełen nowej energii.

– W okresie przygotowawczym chciałbym pokazać, na co mnie stać — mówi.

– Moim celem zawsze była gra dla Liverpoolu i nic się pod tym względem nie zmieniło.

– Niezależnie od tego, jaką dostanę szansę, zrobię wszystko, co do mnie należy. Będę ciężko pracował, a potem zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

– Jestem gotowy na każde wyzwanie. A później postaram się podjąć decyzję, która będzie najlepsza dla mnie i mojego rozwoju.

Scanlon, który trafił do akademii Liverpoolu w 2021 roku z Birmingham City, ma już za sobą dwa oficjalne występy w pierwszym zespole The Reds.

Zadebiutował na Anfield w październiku 2024 roku podczas meczu Ligi Europy z Toulouse, a następnie Jürgen Klopp dał mu kolejną szansę w spotkaniu z Unionem SG kończącym fazę grupową rozgrywek.

Półgodzinny występ na Anfield wciąż zajmuje szczególne miejsce w jego pamięci. Buty i koszulka z tamtego wieczoru stoją dziś na honorowym miejscu w salonie.


– Znaczą dla mnie bardzo wiele. Są cały czas na widoku. Właściwie stoją tuż obok stołu, więc widzę je każdego dnia i przypominają mi zarówno o tym, co już osiągnąłem, jak i o tym, co jeszcze chciałbym osiągnąć.

– To jeden z najważniejszych momentów w mojej dotychczasowej karierze. Coś, na co pracowałem od dziecka, a później każdego dnia od chwili przyjścia do Liverpoolu.

– To właśnie taki moment, który napędza mnie do dalszej pracy i daje nadzieję, że w przyszłości dostanę kolejną szansę na Anfield.

– To uczucie, za którym cały czas gonisz. To dla niego codziennie ciężko pracujesz i chcesz przeżywać je jak najczęściej.

– Od tamtego wieczoru, a właściwie jeszcze wcześniej, zawsze marzyłem o grze dla tego klubu. Nadal walczę o swoje miejsce i wierzę we własne umiejętności. Teraz muszę po prostu iść dalej i dalej ciężko pracować.

Glenn Price

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności