Dlaczego Diomande jest tyle wart?
Yan Diomande jest jak dotąd głównym bohaterem letniego okna transferowego.
Paris Saint-Germain nadal interesuje się skrzydłowym RB Lipsk i reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej, który obecnie przebywa na mundialu i w ten weekend ma zmierzyć się z Niemcami, ale francuski klub nie złożył jeszcze konkretnej oferty. Na ten moment to Liverpool podejmuje najpoważniejsze kroki, aby pozyskać 19-latka.
W czwartek The Athletic poinformował, że klub z Premier League przedstawił drugą propozycję za Diomande, której wartość zbliża się do 100 milionów euro (86,8 mln funtów). Lipsk dał jednak do zrozumienia, że taka oferta nie spełnia jego oczekiwań, choć Liverpool ma kontynuować starania o transfer. Warto więc podsumować obecną sytuację.
Kariera Diomande rozwija się w błyskawicznym tempie. Powszechnie wiadomo, że w ostatnich latach przeszedł niesamowitą drogę – od United Premier Soccer League w USA, przez Leganés w Hiszpanii, do Bundesligi, a teraz do sytuacji, w której Liverpool składa za niego ofertę wartą 100 milionów euro. Wszystko to wydarzyło się w ciągu zaledwie 24 miesięcy. To niezwykły awans.
Niewiarygodnie szybki i jeden z najbardziej pożądanych młodych talentów na świecie.
Obecna saga transferowa sięga stycznia, kiedy wiele klubów pytało o możliwość jego pozyskania. W rzeczywistości łatwiej byłoby wymienić wielkie zespoły, które nie wykazały choćby minimalnego zainteresowania.
Poza klubami walczącymi obecnie o jego podpis, możliwość transferu wstępnie analizował Manchester United, podobnie jak Tottenham Hotspur. Żaden z nich nie złożył jednak oficjalnej oferty. Zniechęciła ich zarówno cena wynosząca 100 milionów euro, jak i determinacja Lipska, który nie zamierzał sprzedawać zawodnika w środku sezonu.
Ta wycena od początku budziła kontrowersje. Dla wielu była wręcz szokująca, biorąc pod uwagę, że Lipsk zapłacił za Diomande zaledwie 20 milionów euro, gdy sprowadzał go z Leganés zeszłego lata. Piłkarz rozegrał mniej niż 50 meczów na najwyższym poziomie, nigdy nie wystąpił w Lidze Mistrzów ani w żadnych innych europejskich rozgrywkach.
Patrząc jednak na sytuację od strony Lipska, ich kalkulacje są dość łatwe do zrozumienia.
Gdy Diomande dołączał do klubu, The Athletic rozmawiał z pracownikami niemieckiego zespołu, którzy anonimowo przyznali, że spodziewali się osiągnięcia przez zawodnika wartości 100 milionów euro w ciągu dwóch lat. Kilka osób związanych ze sprawą wspominało tę kwotę, sugerując, że była ona wewnętrznym celem klubu. Problem w tym, że plan zakładał dwa lata, a nie jeden. Diomande rozwija się szybciej, niż przewidywano. Postępy Diomande w Lipsku były oszałamiające.
Już na początku poprzedniego sezonu stało się jasne, że może on od razu wywierać wpływ na mecze Bundesligi.
Do końca roku kalendarzowego zaliczył występy przesądzające o zwycięstwach przeciwko Stuttgartowi i Eintrachtowi Frankfurt, stając się jednym z najbardziej decydujących zawodników ligi. Zainteresowanie podczas zimowego okna transferowego było więc nieuniknione, choć nie było niczym nowym.
Jednym z powodów, dla których Lipsk tak szybko aktywował klauzulę wykupu zawodnika z Leganés, było przekonanie, że tylko błyskawiczne działanie da im szansę na jego sprowadzenie. Dyrektor sportowy Marcel Schäfer przyznał to zresztą w rozmowie z The Athletic w poprzednim sezonie.
W klubie byli przekonani, że większe oferty nadejdą ze strony kilku zespołów, które interesują się nim również dziś. Lipsk zaufał danym ze swojego działu skautingu już po pół roku gry Diomande w Hiszpanii. Inni chcieli zobaczyć większą próbkę meczów. Ostatecznie Lipsk jest dziś nagradzany za swoją zdecydowaną postawę.
Wycena zawodnika wzrosła jeszcze bardziej w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. W styczniu stanowisko klubu było jasne – Diomande nie był na sprzedaż pod żadnym pozorem.
W sezonie 2024/25 Lipsk zajął siódme miejsce w Bundeslidze, co było jego najgorszym wynikiem od awansu do elity w 2016 roku. Klub nie zakwalifikował się do Ligi Mistrzów ani do żadnych europejskich pucharów.
Powstała luka budżetowa wymusiła serię sprzedaży. Odeszli Benjamin Šeško, Lois Openda i Xavi Simons, choć dwóch ostatnich prawdopodobnie opuściłoby klub niezależnie od sytuacji. Latem 2025 roku Lipsk przeprowadził szeroko zakrojoną przebudowę zespołu.
Celem był oczywiście powrót do Ligi Mistrzów. Dlatego Diomande był nietykalny zimą – był kluczowy dla realizacji tego planu.
Awans do Champions League, który udało się wywalczyć dzięki zajęciu trzeciego miejsca za Bayernem Monachium i Borussią Dortmund, poprawił sytuację finansową klubu i jednocześnie wzmocnił jego pozycję negocjacyjną. To jeden z powodów, dla których cena zawodnika wzrosła z okolic 100 milionów euro do nawet 130 milionów euro, a oferta Liverpoolu została odrzucona.
Drugim, jeszcze ważniejszym powodem jest po prostu poziom gry Diomande.
Sześć miesięcy po styczniu zakończył swój debiutancki sezon w Bundeslidze z dorobkiem 20 udziałów przy golach – 12 bramek i 8 asyst. To znakomity wynik dla zawodnika spoza Bayernu Monachium. Został również wybrany najlepszym młodym piłkarzem ligi.
Naturalnie jego wartość wzrosła, a ogromne wydatki klubów, zwłaszcza z Premier League, sprawiają, że takie kwoty łatwo umieścić w odpowiednim kontekście. Diomande skończy 20 lat dopiero w listopadzie, ale mundial pokazuje, że już teraz jest zawodnikiem światowego formatu.
Sam Liverpool w ciągu ostatniego roku sfinalizował transfery Hugo Ekitike za 95 milionów euro, Floriana Wirtza za 125 milionów euro i Alexandra Isaka za 145 milionów euro.
Gdy honorowy prezydent Bayernu, Uli Hoeness, został zapytany o zainteresowanie Realu Madryt Michaelem Olise, odpowiedział, że nawet 200 milionów euro mogłoby nie wystarczyć na jego zakup.
Można więc dyskutować o tym, kto jest wart określone pieniądze, czy doświadczenie w Premier League rzeczywiście ma tak wielkie znaczenie i ile warte jest niewykorzystane jeszcze możliwości rozwoju. Najważniejsze jest jednak coś innego – rynek transferowy eksplodował.
Aby kupić czołowego zawodnika mającego ważny kontrakt, trzeba dziś wydawać ponad 100 milionów euro.
I właśnie do takich kwot będzie musiał dojść każdy klub, który chce pozyskać Yan Diomande – niezwykle utalentowanego skrzydłowego, którego rozwój wciąż wydaje się dopiero początkiem czegoś wielkiego.
Sebastian Stafford-Bloor

Komentarze (7)
Fajny grajek, ale z tą ceną można wyjść co najwyżej na remis. Na pewnym Szwedzie powinniśmy się nauczyć...
Potrzebujemy graczy i uzupełnić kadrę, a nie jakiegoś jednego magicznego ogniwa. Trzeba się pogodzić z tym, że nie jesteśmy mistrzowskim zespołem i trochę na to zapracować, że tak banalnie powiem u podstaw. Stworzyć akademię, która nie istnieje i jeszcze raz stworzyć takich piłkarzy jak Mane, Salah czy Firmino. Żaden z nich nie był gotowym produktem, gdy ich kupowaliśmy.