Isak musi odzyskać pewność siebie
- Może trochę mnie oszczędzi – powiedział Van Dijk z uśmiechem, gdy w rozmowie padło nazwisko Isaka. W dniu naszej rozmowy w kwietniu napastnik z numerem 9 w barwach Liverpoolu właśnie zrobił to, co powinien robić każdy napastnik z numerem 9 w Liverpoolu: strzelił decydującą bramkę w ważnym meczu.
Powodem, dla którego stało się to tematem rozmów, było jednak to, że zdarzało się to zbyt rzadko. Wiele rzeczy naznaczyło ten sezon, który zakończył się utratą pracy przez Arne Slota, ale niewiele z nich pozostawiło głębsze blizny niż fakt, że zawodnik, za którego zapłacono 125 mln funtów – co stanowiło brytyjski rekord transferowy – miał znikomy wpływ na grę drużyny.
Mimo to Van Dijk był przekonany, że to, co widzieliśmy, nie odzwierciedlało rzeczywistej sytuacji. Isak przybył do klubu w słabej formie, potem złamał nogę, a następnie borykał się z serią drobnych kontuzji, które wpływały na jego dyspozycyjność w drużynie, która straciła zapał w ataku.
W pierwszych miesiącach na Merseyside osoby związane z klubem postrzegały go jako osobę introwertyczną, ale powoli zaczął on ujawniać swoją osobowość i poczucie humoru. Isak nawiązał bliskie relacje z Lee Nobesem, szefem fizjoterapii rehabilitacyjnej w Liverpoolu, próbując odzyskać formę.
Musiało to mieć swoje konsekwencje. Godziny spędzone na siłowni, gdzie przebywał wraz z innymi długotrwale nieobecnymi zawodnikami, Conorem Bradleyem i Giovannim Leonim, były wyczerpujące i nie mógł nawet przewidzieć, że po burzliwym odejściu z Newcastle będzie poruszał się o kulach. Ale taka była rzeczywistość.
- To, co w nim dostrzegam – co wszyscy w nim dostrzegamy – to jego wyjątkowość – podkreślił Van Dijk. - Strzelanie bramek będzie dla niego głównym bodźcem. W ciągu ostatnich kilku lat mierzyliśmy się z nim [w Newcastle] i widzieliśmy, ile bramek strzelił. Musi po prostu grać dalej i nadal odgrywać ważną rolę.
- Powiedzieć, że to był dla niego ciężki rok, to za mało. Chodzi o to, by wiedzieć, czego wymaga bycie piłkarzem Liverpoolu – zarówno na boisku, jak i poza nim. Trzeba dbać o siebie i starać się co trzy lub cztery dni dawać z siebie wszystko. Ten rok doświadczenia z pewnością mu pomoże.
- Nowi piłkarze widzą klub, widzą nas jako drużynę i muszą zdać sobie sprawę, że mają do odegrania ważną rolę. On sam potrafi to wyjaśnić lepiej niż ja. Ale wszyscy wiemy, co może wnieść. Widzimy to codziennie na treningach. Jestem zadowolony z jego zaangażowania.
Niełatwo jest zdobyć uznanie Van Dijka, który przez większość ostatnich ośmiu lat grał na najwyższym poziomie w meczach, które porywają całe narody.
To właśnie taka scena powinna należeć również do Isaka. W tych mistrzostwach świata bierze udział 1248 piłkarzy, a jedynymi, którzy zostali sprzedani za wyższe kwoty niż on, są Neymar (200 mln funtów z Barcelony do Paris Saint-Germain, 2017 r.) i Kylian Mbappé (166 mln funtów z Monaco do PSG, 2017 r.).
W ciągu ostatniej dekady zarówno Neymara, jak i Mbappé wielokrotnie wymieniano jako potencjalnie najlepszych piłkarzy świata, ale czy Isak kiedykolwiek osiągnie ten poziom? Być może to zbyt daleko idące założenie, ale nie ma lepszego miejsca na zmianę kierunku kariery niż ten turniej.
Z pewnością rozpoczął turniej znakomicie. Wspaniała bramka, która pokazała całą jego dynamikę, oraz dwie asysty w poniedziałkowym meczu z Tunezją były bardzo obiecujące, zwłaszcza że poprzedziła je znakomita gra w meczu towarzyskim z Norwegią w Oslo 2 czerwca.
Andoni Iraola, nowy trener Liverpoolu, z pewnością dostrzegł jego spryt i determinację oraz zastanawiał się, jak najlepiej wykorzystać jego potencjał. Nie ma bowiem wątpliwości, że właściciele Liverpoolu oczekują, że ich inwestycja przyniesie zyski.
Na początku tego tygodnia pojawiły się pewne obawy, gdy wyszło na jaw, że Isak trenował samodzielnie w środę, a następnie odbył sesję rehabilitacyjną na siłowni, jednak komunikaty płynące z obozu reprezentacji Szwecji wskazują, że nie ma w tym nic niepokojącego. Potrzebują go tak samo bardzo, jak Liverpool.
- Czasami takie rzeczy się zdarzają – powiedział Graham Potter, trener reprezentacji Szwecji, oceniając ostatnie 12 miesięcy w karierze Isaka. „Kiedy podpisujemy kontrakt z piłkarzem, zakładamy, że automatycznie poprawi to wszystko. Nie zawsze tak jest.
Potter wydaje się odrodzony jako trener reprezentacji Szwecji i podpisał umowę, na mocy której będzie kierował drużyną przez najbliższe cztery lata. Jednak dzięki doświadczeniu zdobytemu podczas pracy w Chelsea rozumie specyfikę funkcjonowania elitarnego klubu piłkarskiego i zdaje sobie sprawę, jak szybko sytuacja może stać się trudna.
- Trzeba się zaaklimatyzować – dodał Potter. -Trzeba znaleźć sposób, by się lepiej poznać. Jak będą grać i jak się wkomponują? No dobrze, Alex Isak grał w Newcastle i robi to – ale jak dostosuje się do tego, czego oczekuje od niego Liverpool? Piłkarz się nie zmienia. Jego umiejętności się nie zmieniają.
- To wciąż naprawdę, naprawdę świetny piłkarz. Chodzi po prostu o to, jak funkcjonują razem jako drużyna. A jeśli wprowadza się wiele zmian, to może to trochę potrwać. Niestety, czasami w dużych klubach duże zmiany wiążą się z ogromną presją i oczekiwaniami, a potem dochodzi do zderzenia oczekiwań z rzeczywistością.
- Gdy ta rozbieżność zaczyna być zbyt duża, mogą pojawić się problemy. Jego kontuzje były rozczarowujące, ale znam go. To wspaniały chłopak; chce grać w piłkę i chce pomagać swojej drużynie. Czasami w karierze każdego mogą zdarzyć się wzloty i upadki. Ale jakość tej osoby – i jakość tego piłkarza – jest niezaprzeczalna.
Dominic King

Komentarze (0)