LIV
Liverpool
Towarzyski
26.07.2026
00:00
SUN
Sunderland
 
Osób online 835

Kulisy odejścia Edwardsa. Co czeka FSG?


Michael Edwards spędził wiele miesięcy na analizach i przygotowaniach, zanim przedstawił prezentacje, które ostatecznie nie przyniosły żadnego efektu. To właśnie wtedy stało się jasne, że on i Fenway Sports Group nie podzielają tej samej wizji dotyczącej modelu wieloklubowego.

Przygotowano propozycje dotyczące przejęcia m.in. Bordeaux, Malagi i Getafe, a także kilku innych klubów. Jednak reakcja najważniejszych osób w FSG nie była już tak entuzjastyczna, jak w momencie, gdy po raz pierwszy przedstawiono pomysł budowy struktury multiklubowej.

FSG sprowadziło Edwardsa z powrotem w 2024 roku, po dwóch latach przerwy, obiecując mu, że klub jest zdeterminowany, by pozyskać drugi klub piłkarski i rozszerzyć swoje piłkarskie portfolio.

Edwards wcześniej pełnił funkcję dyrektora sportowego Liverpoolu i był powszechnie chwalony za rolę, jaką odegrał w rozwoju klubu od 2015 roku, kiedy menedżerem został Jürgen Klopp. W 2021 roku, po dekadzie pracy na Anfield na różnych stanowiskach, czuł się jednak wypalony i potrzebował odpoczynku. Złożył wypowiedzenie w momencie, gdy wpływy Kloppa w klubie zaczęły rosnąć, co mogło jednocześnie ograniczać jego własną rolę i zakres decyzyjności.

Struktura organizacyjna pod Kloppem zaczęła się chwiać, a Liverpool zmieniał kolejnych dyrektorów sportowych. Jednym z nich był Jörg Schmadtke, którego Klopp mógł wybrać osobiście.

W klubie dochodziło również do dużych zmian kadrowych w różnych działach. Brak stabilnego zaplecza sprawił, że na barki Kloppa spadło więcej obowiązków niż kiedykolwiek wcześniej, co stopniowo odbierało mu energię.

Po tym, jak pod koniec 2023 roku Klopp poinformował Fenway Sports Group o zamiarze zrobienia sobie przerwy od futbolu, rozpoczęły się rozmowy z Michaelem Edwardsem na temat jego powrotu. Miał on pomóc klubowi przeprowadzić Liverpool przez wymagający okres transformacji po odejściu niemieckiego trenera.



Choć wcześniej Edwards zaprzeczał, że planuje powrót, w marcu 2024 roku przyjął nową funkcję CEO do spraw piłki nożnej w FSG. Była to rola wykraczająca daleko poza Liverpool. Edwards uważał, że przyszłość futbolu należy do grup posiadających wiele klubów i że zarówno Liverpool, jak i FSG nie mogą pozwolić sobie na pozostanie w tyle.

– Jednym z najważniejszych czynników, które wpłynęły na moją decyzję, było zobowiązanie do przejęcia i nadzorowania kolejnego klubu, rozwijając tym samym ten obszar działalności organizacji – mówił Edwards w oświadczeniu opublikowanym przez FSG.

– Wierzę, że aby pozostać konkurencyjnym, konieczne są inwestycje i rozwój obecnego piłkarskiego portfolio.

Jego nominacja oznaczała również, że prezes FSG Mike Gordon mógł wycofać się z codziennego zarządzania Liverpoolem z siedziby w Bostonie. W e-mailu wysłanym do pracowników klubu Gordon napisał:

– Aby pozostać konkurencyjnymi, musimy wykorzystywać każdą dostępną możliwość, która da nam przewagę. Michael będzie korzystał ze wszystkich narzędzi, jakie ma do dyspozycji, a już teraz wskazał przejęcie kolejnego klubu jako jeden ze sposobów na wzmocnienie całej naszej działalności i realizację sportowych ambicji.

Jednak już po 18 miesiącach zapał FSG do rozbudowy swojego piłkarskiego imperium wyraźnie osłabł. Oprócz modelu zakładającego zakup drugiego klubu Edwards analizował również możliwość nawiązywania partnerstw strategicznych oraz inne sposoby wzmacniania pozycji FSG w świecie futbolu. Jednym z pomysłów było stworzenie działalności doradczej wzorowanej na modelu Tony'ego Blooma, współwłaściciela czterech klubów – w tym Brighton & Hove Albion – który współpracuje z firmą Jamestown Analytics.

Żaden z tych projektów nie został jednak zrealizowany. Wysoko postawione źródło w FSG, które nie było upoważnione do publicznego komentowania decyzji organizacji, przekazało „The Athletic”, że cena nie była jedynym powodem rezygnacji z zakupu drugiego klubu. Po objęciu stanowiska przez Edwardsa przepisy UEFA dotyczące własności wieloklubowej zostały zaostrzone, co znacznie skomplikowało potencjalne transakcje. Dodatkowo pojawiły się wątpliwości dotyczące możliwości zwiększania przychodów przejmowanych klubów.

Crystal Palace zostało zmuszone do gry w ubiegłym sezonie w Lidze Konferencji zamiast w Lidze Europy, ponieważ część grupy właścicielskiej klubu posiada również udziały w Olympique Lyon. Z kolei Nottingham Forest mogło wystąpić w Lidze Europy dopiero po przeniesieniu udziałów właścicielskich do tzw. blind trust, ponieważ właściciel klubu, Evangelos Marinakis, kontroluje także grecki Olympiakos.

W efekcie FSG zaczęło odchodzić od przekonania, że posiadanie drugiego klubu wzmocni samowystarczalny model działania grupy i pomoże Liverpoolowi utrzymać przewagę nad konkurencją w realiach rynku, na którym koszty transferów stale rosną.

Gdyby przejęcie kolejnego klubu doszło do skutku, Liverpool mógłby teoretycznie zyskać dostęp do większej liczby europejskich piłkarzy w wieku od 16 do 18 lat. Obecnie, po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, klub nie może ich bezpośrednio pozyskiwać. Dodatkowo drugi klub mógłby stać się miejscem rozwoju dla młodych zawodników, którzy w przyszłości mogliby trafić do pierwszej drużyny Liverpoolu, ale na danym etapie nie byli jeszcze gotowi na taki krok.

Jesienią 2025 roku, po tym jak plany przejęcia hiszpańskiego Getafe ostatecznie utknęły w martwym punkcie, Edwards poinformował FSG o zamiarze odejścia. Grupa nie wywiązała się z kluczowej obietnicy, która skłoniła go do powrotu – zamiast kierować strukturą obejmującą wiele klubów, pozostał dyrektorem ds. piłki nożnej w organizacji posiadającej tylko jeden klub.

Choć Edwards mógł zakończyć pracę znacznie wcześniej niż w ubiegłym tygodniu, zdecydował się wypełnić okres wypowiedzenia do końca, zamiast zostać odsuniętym od obowiązków i przejść na tzw. gardening leave (zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy; to praktyka, w której pracodawca zwalnia pracownika z obowiązku przychodzenia do pracy i wykonywania obowiązków na czas okresu wypowiedzenia.) 



W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy Mike Gordon po cichu ponownie przejął kontrolę nad codziennym funkcjonowaniem Liverpoolu. Choć Michael Edwards pozostawał w regularnym kontakcie zarówno z Gordonem, jak i dyrektorem sportowym Richardem Hughesem, jego rola sprowadzała się już bardziej do doradzania niż podejmowania kluczowych decyzji.

Edwards odchodzi, pozostawiając Liverpool w przekonaniu, że klub jest gotowy do realizacji swoich planów na letnie okno transferowe. W pożegnalnym oświadczeniu napisał, że wierzy, iż „Liverpool znajduje się w bardzo silnej pozycji, ma wybitnych ludzi, jasno wytyczony kierunek i solidne fundamenty pod dalsze sukcesy”.

Prywatnie podobnego zdania są również jego byli pracodawcy z FSG. Uważają, że najlepszym dowodem jakości pracy Edwardsa jest fakt, iż pozostawiona przez niego struktura funkcjonuje dokładnie tak, jak została zaprojektowana, i nadal działa bez większych zmian.

W FSG podkreślają, że jego odejście nie powinno znacząco wpłynąć na funkcjonowanie organizacji. Przykładem są dyrektor techniczny Julian Ward oraz dyrektor ds. rozwoju piłki nożnej Pedro Marques, którzy pozostają na swoich stanowiskach, mimo że zostali zatrudnieni z myślą o planowanej – lecz ostatecznie porzuconej – ekspansji grupy.

Jednocześnie wszystko wskazuje na to, że obecne letnie okno transferowe będzie ostatnim w Liverpoolu dla Richarda Hughesa, najważniejszej nominacji Edwardsa na stanowisko dyrektora sportowego. Hughes ma wkrótce dołączyć do saudyjskiego Al Hilal.

Niejasna pozostaje także przyszłość Marka Burchilla i Craiga McKee'ego – dwóch doświadczonych skautów, którzy w 2024 roku przenieśli się do Liverpoolu z Bournemouth razem z Hughesem. Dodatkowym wyzwaniem dla klubu jest sytuacja kontraktowa kadry. Aż dziewięciu piłkarzy Liverpoolu wchodzi właśnie w ostatnie 12 miesięcy swoich obecnych umów.

Od listopada 2021 roku Liverpool przechodził przez aż cztery okresy, w których dyrektor sportowy albo znajdował się na wypowiedzeniu, albo pełnił obowiązki jedynie tymczasowo. Prawdziwa stabilizacja na tym stanowisku panowała tylko dwukrotnie — przez pięć miesięcy w 2022 roku, gdy funkcję sprawował Julian Ward, oraz przez okres od 18 do 24 miesięcy za kadencji Richarda Hughesa. Taka rotacja może częściowo tłumaczyć, dlaczego tak wielu piłkarzom pozwolono wejść w końcową fazę obowiązujących kontraktów.

Hughes i Edwards znają się jeszcze z czasów Portsmouth sprzed ponad 20 lat. Wówczas Hughes był zawodnikiem, a Edwards pracował jako analityk. To właśnie Edwards sprowadził go do Liverpoolu, wierząc, że praca, jaką wykonał w Bournemouth w zakresie rekrutacji, była przemyślana i niezwykle skuteczna. Sam Bournemouth zresztą przez kolejne lata czerpał korzyści z fundamentów, które Hughes wcześniej tam stworzył.

Hughes nigdy nie przeprowadził się do Merseyside. Od 2024 roku większość obowiązków wykonuje ze swojego domu na południowym wybrzeżu Anglii, pojawiając się w północno-zachodniej części kraju jedynie na kilka dni w tygodniu. Choć odejście Edwardsa nie wpłynęło znacząco na jego codzienną pracę, mimo że nastąpiło jeszcze przed upływem połowy jego własnego kontraktu, długofalowe konsekwencje wydają się już przesądzone. Wszystko wskazuje na to, że kolejnym etapem jego kariery będzie praca w saudyjskim Al Hilal.

Jeszcze podczas pracy w Bournemouth Hughes zatrudnił Andoniego Iraolę. W maju baskijski szkoleniowiec podążył jego śladem do Liverpoolu. Choć to Hughes stał za decyzją o sprowadzeniu Iraoli na Anfield, bardzo ważną rolę w całym procesie odegrał jego zastępca, David Woodfine.

Nie wiadomo jeszcze, czy to właśnie Woodfine zostanie następcą Hughesa. Od 2024 roku pełni funkcję jego zastępcy, a wcześniej przez blisko dekadę zdobywał doświadczenie na różnych stanowiskach związanych z pionem sportowym.



Podobnie jak Hughes, David Woodfine po raz pierwszy współpracował z Michaelem Edwardsem jeszcze w Portsmouth, gdzie pracował jako analityk. Choć oczekuje się, że pozostanie w Liverpoolu w jednej z kluczowych ról, w klubie zostanie także Julian Ward, były dyrektor sportowy, który po powrocie Edwardsa do FSG dwa lata temu objął stanowisko dyrektora technicznego.

Ward złożył wypowiedzenie w listopadzie 2022 roku, a oficjalnie przestał pełnić funkcję dyrektora sportowego w czerwcu 2023 roku. Powody jego odejścia były częściowo podobne do tych, które wcześniej skłoniły Edwardsa do rozstania z klubem – Liverpool coraz bardziej przechodził na model, w którym kluczową rolę odgrywał menedżer. Mimo doniesień, że to właśnie Ward, a nie Woodfine, miałby zastąpić Hughesa, obecnie jest zadowolony ze swojej funkcji, która koncentruje się przede wszystkim na rozwoju akademii. Jeśli jednak Ward wróciłby na stanowisko dyrektora sportowego lub Woodfine awansowałby do tej roli, konieczne byłoby znalezienie następcy, ponieważ w FSG uważają, że jedna osoba nie jest w stanie skutecznie nadzorować wszystkich aspektów pionu piłkarskiego.

Co dalej z Michaelem Edwardsem? Tym razem jego odejście znacząco różni się od poprzedniego. W 2021 roku było jasne, że – oprócz wyzwań związanych ze współpracą z Jürgenem Kloppem – po prostu potrzebował przerwy od futbolu.

Teraz sytuacja wygląda inaczej. Edwards nie chciał dłużej wykonywać pracy, która ostatecznie okazała się czymś innym, niż obiecywano mu przy powrocie do FSG. W efekcie jest dziś jednym z najbardziej cenionych i dostępnych ekspertów piłkarskich na rynku.

Biorąc pod uwagę, że Chelsea i BlueCo były jednymi z grup właścicielskich, które próbowały zatrudnić go już przy poprzednim odejściu z Liverpoolu, można spodziewać się, że nie zabraknie kolejnych ofert od organizacji chcących powtórzyć sukces, jaki osiągnął na Anfield.

Edwards odchodzi z imponującym dorobkiem. Wspólnie z Kloppem stworzył jeden z najlepiej funkcjonujących działów transferowych w Europie, a po powrocie do FSG odpowiadał za zatrudnienie Richarda Hughesa, który z kolei sprowadził następcę Kloppa – Arne Slota. Holender zdobył mistrzostwo Anglii już w swoim pierwszym sezonie. Z kolei późniejsza polityka transferowa Hughesa nie jest już oceniana tak jednoznacznie pozytywnie.

Co ciekawe, Michael Edwards opuszcza Liverpool z dokładnie takim samym dorobkiem medialnym, z jakim do niego przyszedł z Tottenhamu w 2011 roku – nie udzielił ani jednego wywiadu.

To najlepiej pokazuje jego styl działania. Przez lata pozostawał w cieniu, unikał rozgłosu i pozwalał, by o jego pracy mówiły przede wszystkim efekty, a nie słowa.

James Pearce, Simon Hughes

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności