Edwards przed meczem z Liverpoolem
Rob Edwards przyznaje, że jego zespół już od pewnego czasu notuje progres, ale piątkowe zwycięstwo nad Aston Villą wniosło do Compton Park dodatkową energię.
Wilki pokonały lokalnego rywala na Molineux, przekuwając serię solidnych występów w cenne zwycięstwo i potwierdzając, że praca wykonywana na treningach przynosi efekty.
Teraz przed Wolves dwa mecze z Liverpoolem w ciągu czterech dni. Edwards zdaje sobie sprawę ze skali wyzwania, ale do wtorkowego starcia w Premier League przystępuje podbudowany postawą swojej drużyny.
O zwycięstwie nad Villą
– Jesteśmy tu dopiero trzy i pół miesiąca i nie mieliśmy zbyt wielu momentów, które można było naprawdę świętować. Były dobre występy i kilka wyników w tym roku kalendarzowym, ale to był duży moment dla całego klubu. Szczególnie że to mecz, który dla kibiców wiele znaczył.
– Mogę mówić o tym, jak chłopcy pracują, rywalizują i dają z siebie wszystko, ale w tej branży ludzie patrzą przede wszystkim na wyniki. Taki występ i zwycięstwo nad taką drużyną sprawiają, że to, o czym mówię, jest bardziej widoczne i łatwiejsze do uwierzenia.
– Różnica w intensywności pracy od momentu, gdy tu przyszliśmy, jest ogromna. Fakty są widoczne. Przed nami jeszcze długa droga, ale postęp jest wyraźny i ten mecz to potwierdził.
– A potem bardzo szybko wracasz do pracy i zaczynasz przygotowania do dwóch wielkich meczów z kolejnym gigantem światowego futbolu, pełnym znakomitych zawodników.
O analizie meczu
– Było wiele rzeczy, które mi się podobały. Zawodnicy reagowali na to, co działo się na boisku. Najlepsze zespoły próbują rozwiązywać problemy i jednocześnie stwarzać je rywalowi, zmieniając ustawienie i szukając wolnych przestrzeni. My z wieloma zagrożeniami poradziliśmy sobie bardzo dobrze.
– W przerwie dokonaliśmy korekt i zawodnicy dobrze je wdrożyli. Z biegiem meczu wyglądaliśmy coraz lepiej. Często w ostatnich tygodniach nasze drugie połowy są lepsze – to pokazuje, że poprawiliśmy przygotowanie fizyczne i że przekaz do drużyny dociera.
– Graliśmy też naprawdę dobrą piłkę. Byliśmy groźni w kontratakach. W większości przypadków dobrze broniliśmy stałych fragmentów. Była ogromna determinacja, by nie dopuścić do straty gola – blokowanie strzałów, zatrzymywanie dośrodkowań, szybki powrót odpowiednią liczbą zawodników. Bardzo to cenię.
– Zachowanie czystego konta i dwa gole zdobyte w końcówce były przyjemne do oglądania przy analizie. Duży wpływ mieli też zmiennicy. Było wiele pozytywów.
O rozwoju Tchatchouy
– Powiedziałem mu dziś, że kibice wiedzą, jak jest szybki i jakie ma atuty, dlatego chcą widzieć odwagę. Jeśli coś nie wyjdzie, niech spróbuje ponownie. Będę stał przy linii i go do tego zachęcał. W drugiej połowie zobaczyliśmy więcej tego, na co go stać, a jego udział przy bramce był ważny.
– Trzeba jednak pamiętać, że w pierwszej kolejności jest w składzie po to, by bronić, a dopiero później dawać nam jakość w ataku. Od kiedy tu jesteśmy, jego gra defensywna stoi na bardzo wysokim poziomie. W Premier League często mierzy się ze światowej klasy skrzydłowymi, a nierzadko także z bocznym obrońcą i pomocnikiem, bo rywale atakują dużą liczbą zawodników. Pod tym względem radzi sobie bardzo dobrze.
O dwóch meczach z Liverpoolem
– W Premier League każdy może sprawić problemy każdemu i my też to ostatnio pokazujemy. Ale to będzie inny mecz. Inny niż poprzednie starcie z nimi i inny niż piątkowe spotkanie.
– Aby z nimi rywalizować, musimy być w najlepszej formie. Liverpool to aktualni mistrzowie i niesamowity klub. Wiemy, jak duże to wyzwanie. Wszystko, co pokazaliśmy w piątek, będzie potrzebne – i jeszcze więcej.
– Wygrywają mecze, nawet jeśli nie są w najwyższej dyspozycji, a to cecha najlepszych drużyn. W klubie sporo się działo, doszło też kilku nowych zawodników, ale wchodzą w kluczową fazę sezonu w dobrej formie. Dla nich każdy mecz to walka o zwycięstwo – czy o Ligę Mistrzów, czy o trofea. Przygotowujemy się na ich najlepszą wersję.

Komentarze (0)