Kontrakt Konaté to ulga dla Liverpoolu
Ibrahima Konaté ujawnił, że jest bliski podpisania nowego kontraktu z Liverpoolem; to istotny rozwój wypadków przed kolejnym ważnym okienkiem letnim.
Tak jak w poprzednim sezonie, znaki zapytania wiszące nad zawodnikami bez umów były frustrujące, bo czas mijał bez żadnych pozytywnych wieści.
I znów jeden z piłkarzy - Andy Robertson - potwierdził, że odchodzi, przez co wszystkie oczy zwróciły się na Konaté, a wielu założyło, że jego dni na Anfield są policzone.
Po derbach Merseyside Francuz ujawnił jednak, że strony "są blisko porozumienia" w sprawie nowego kontraktu, co, jak mówi, "było tym, czego zawsze chciałem".
To zaskakujący rozwój wypadków, ale taki, który należy postrzegać pozytywnie z perspektywy Liverpoolu.
Mimo nienajlepszego sezonu, jego przyszłość powinna być związana z Liverpoolem
Nie jest w tym odosobniony, ale dla Konaté był to nierówny sezon: brakowało mu koncentracji, przez co zbyt często dawał rywalom okazje bramkowe.
W najwyższej formie jest dominujący fizycznie i skutecznie odpiera ataki zarówno w powietrzu, jak i na ziemi, jednak trudno było przewidzieć, którą wersję zawodnika zobaczymy z meczu na mecz.
Była to jednak również kampania pełna osobistych trudności dla 26-latka: najpierw tragicznie stracił przyjeciela Diogo Jotę, potem swojego ojca Hamady’ego i padał ofiarą rasistowskich ataków.
Do tych doświadczeń nawiązał, mówiąc dziennikarzom o swoim kontrakcie: - To był trudny rok i myślę, że gdyby wszyscy dokładnie wiedzieli, co mnie spotkało, mogliby wiele rzeczy zrozumieć, to jakie poświęcenia poniosłem dla tego klubu.
- Teraz skupiamy się na końcówce sezonu żeby zapewnić sobie awans do Ligi Mistrzów, a potem będziemy mogli znaleźć czas na rozmowę o tym sezonie, bo to będzie duża część mojej historii, po części smutna.
Mimo tego wszystkiego, był jednak solidnym ogniwem dla Arne Slota i opuścił tylko sześć z 52 meczów Liverpoolu w tym sezonie: trzy razy odpoczywał, a trzy razy otrzymał urlop z powodów osobistych.
Nie opuścił ani jednego spotkania z powodu kontuzji od 29 grudnia 2024 roku, co jest ważnym krokiem w rozwoju jego kariery po problemach zdrowotnych, które nękały go w pierwszych latach na Anfield.
W wieku 26 lat, wkrótce 27 (pod koniec maja), dopiero wchodzi w najlepszy okres kariery, a związanie go nowym kontraktem to dla Liverpoolu najlepszy możliwy scenariusz.
Choć może mieć swoje mankamenty, jak każdy zawodnik, warto pamiętać, że znajduje się w czołowych 3% ligi pod względem wygranych pojedynków (czołowe 5% w pojedynkach w powietrzu) oraz w górnych 9% jeśli chodzi o odbiory.
Wie, co znaczy reprezentować ten herb, wie, jak odnosić sukcesy, jest popularny w szatni, a co najważniejsze, stanowi pomost między teraźniejszością a przyszłością środka obrony Liverpoolu.
Perspektywa, że mógłby po prostu odejść latem do innego klubu, stała się aż nazbyt realna.
Pozostanie Konaté otwiera Liverpoolowi możliwości
Możliwość utraty środkowego obrońcy w szczycie kariery za darmo zawsze była postrzegana negatywnie z punktu widzenia planowania kadry. Jak dopuścili, by tak daleko to zaszło?
Częste zmiany dyrektorów sportowych nie były optymalne, a zainteresowanie ze strony PSG i Realu Madryt stworzyło rzeczywistość, w której mógł odejść bez żadnej rekompensaty.
Zakup środkowego obrońcy w wieku niemal 27 lat o doświadczeniu i umiejętnościach Konaté mógłby opiewać na nawet 70 milionów funtów, czyli pieniądze, które Liverpool potrzebuje przeznaczyć na inne cele.
Jeśli przedłużenie kontraktu Konaté jest blisko, klub może zrezygnować z dużej inwestycji w środek obrony i skupić się na innych pozycjach, takich jak skrzydła czy środek pola.
Otwiera to też drzwi dla okazji rynkowych, takich jak Marcos Senesi z Bournemouth (28 lat), który latem będzie dostępny za darmo, choć faworytem do jego pozyskania wydaje się Tottenham, jeśli utrzyma się w lidze.
Samym związaniem przyszłości z klubem, Konaté otwiera Liverpoolowi nowe możliwości przed sezonem, który, póki co, może być ostatnim w klubie dla Virgila van Dijka.
Poprzez duet Van Dijk - Konaté Liverpool zachowałby podstawową parę stoperów w kolejnym lecie zmian, które może jeszcze przynieść nowego trenera.
Ta ciągłość, w obliczu odejścia takich graczy jak Robertson, Mo Salah czy nawet Alisson (jeśli wierzyć włoskim doniesieniom), jest nie do przecenienia, gdy następcy czekają na swoją kolej.
Czeka go ważna rola lidera
Jak dobrze udokumentowano, Liverpool przez lata po sprowadzeniu Konaté w 2021 roku nie inwestował znaczących środków w środek obrony.
To jednak się zmieniło poczynając od ostatniego lata: do drużyny dołączyli Giovanni Leoni (19) i Jérémy Jacquet (20), czyli dwaj obiecujący młodzi stoperzy postrzegani jako przyszłość tej pozycji.
Obaj są obecnie kontuzjowani, ale oczekuje się, że będą gotowi na okres przygotowawczy w lipcu i skorzystają na doświadczeniu oraz wskazówkach Van Dijka i Konaté.
Będą też stawiać przed Konaté nowe wyzwania w zakresie przywództwa, zwłaszcza po odejściach wymienionych wyżej kluczowych postaci, ale Francuz zdaje sobie sprawę z nadchodzącej odpowiedzialności.
- Legendom kiedyś przychodzi odejść, a wtedy przyjdzie nasza kolej, by przejąć inicjatywę - mówił.
- Już zacząłem to robić i to duża odpowiedzialność, ale potrzebuję też wsparcia wszystkich.
Konaté może pełnić rolę pomostu między obecną erą Van Dijka a przyszłością z Leonim i rodakiem Jacquetem, tak, jak Holender robił to dla niego kilka lat temu.
Nowy kontrakt zapobiega sytuacji, w której odpowiedzialność spadłaby na młodych obrońców zbyt wcześnie, a także potrzebie ściągnięcia nowego nabytku, który musiałby płynnie się wpasować, zwłaszcza po sezonie, który klub wolałby zapomnieć.
Dlatego formalne związanie Konaté z Anfield w dłuższej perspektywie będzie dla Liverpoolu ogromną ulgą; nigdy nie miało sensu nie zrobić wszystkiego, aby go zatrzymać.

Komentarze (4)
Ibou to topka ŚO w Europie, reprezentant aktualnych wicemistrzów świata. W zeszłym sezonie grał na poziomie, na jakim nigdy w swojej karierze nie zagrali ani Agger, ani Skrtel, ani Lovren.
Cieszę się z Konate, ale zębatki muszą tam na nowo zaskoczyć, żebyśmy mieli pociechę.
Czekam dziś na artykuł nt. tego, że udało nam się zakończyć sezon na miejscu z LM, skoro już nasz boski taktyk może świętować utrzymanie posady.